Fochy facetów są niekiedy niedojrzałe
No właśnie, jak to jest z męskimi fochami? Nie oszukujmy się - jak się facet obraża, to robi to w taki sposób, żeby wzbudzić w kobiecie poczucie winy. Najbardziej żałosny jest fakt, gdy faceta ciągle coś denerwuje w kobiecie, np. hałas o poranku, czy choćby niewygodne dla niego słowa (bo nie wszystkie słowa są obrażające, więc nazwałem to niewygodnymi). To dowodzi, że facet nie dojrzał jeszcze emocjonalnie i jest skrajnym egoistą.
Nie zgodze się z jedną wypowiedzią reporterki Dziennika:
Owszem, jeśli uważasz, że w czymś przesadziłaś i miał prawo poczuć się urażony, to przeproś, ale tylko raz.
Dla mnie to jest pojęcie zbyt ogólnie i nie sprecyzowano tutaj poziomu szkodliwości. Jeśli to był jakiś drobiazg, to jestem skłonny zgodzić się, ale jeśli to dotyczy np. obrażania, wyzywania, to jedno małe "przepraszam" z pewnością nie wystarczy. Z resztą to zależy jeszcze od faceta, jak bardzo jest wrażliwy. Te słowa mnie trochę oburzyły:
Powiedz: “OK, poniosło mnie, bardzo cię przepraszam i nie chciałabym do tego już wracać”.
W tych słowach szacunek do faceta jest na minimalnym poziomie, wręcz wisi na granicy pomiędzy szacunkiem a olewaniem. Szanujące zarówno siebie jak i niesłusznie pokrzywdzonego faceta kobieta na pewno nie użyłaby takich słów. A jeśli odpowie na jego focha swoim fochem, to wtedy jest jeszcze gorzej.
Przeczytaj więcej : Dodaj komentarz : 13/06/2009
Po jakiego grzyba są intercyzy?
Już samo słowo budzi we mnie pewne obawy. Dlaczego? Ponieważ one zabezpieczają przyszłość małżonków, jeśli kiedykolwiek miałoby dojść do rozwodu. No właśnie - słowo klucz - rozwodu. Jak dla mnie to jest tak, jakby zakochani mieli wziąć ślub, a po jakimś czasie miałoby dojść do rozwodu. Czy o to w tym chodzi? Po pierwsze, intercyza powoduje nieufność w związku, po drugie to można sklasyfikować pod egoizm, a po trzecie najważniejsze - można mieć obawy, czy oboje są w sobie rzeczywiście zakochani, skoro troszczą się o swoje interesy.
Cytuję reporterkę Dziennik.pl:
Pomyśl o sobie. W razie problemów najlepiej jest zachować niezależność. I to naprawdę nie ma nic wspólnego z emocjami, Możesz kochać i jednocześnie dbać o swoje interesy.
Takiej bzdury jeszcze nie słyszałem. Albo się kocha i troszczy się o wspólne interesy, albo się w ogóle nie chcą i myślą tylko o sobie. Moje rozwiązanie? Jeśli ktoś proponuje intercyzę, to lepiej w ogóle nie zawierać ślubu. Lepiej jest być z osobą, która szczerze kocha z wzajemnością i jest gotowa poświęcić się dla rodziny.
Dodaj komentarz : 04/06/2009
Czy gdy jest zbyt pięknie w związku, to nie jest dobrze? Niekoniecznie.
Będę pierwszą osobą bądź następną z kolei, która obali tezę, że gdy w związku jest zbyt pięknie, to może być coś nie tak.
Czy jest sens:
- kłócić się z ukochaną osobą?
- udawać, że się z kimś jest?
- robić cokolwiek innego, żeby ranić serduszko ukochanej osobie?
Według mnie nie. Owszem, niekiedy np. kłótnie umacniają związki, ale chyba nie o to chodzi, żeby specjalnie kłócić się, żeby umocnić związek? Moim zdaniem nie tędy droga. Teraz patrzę na młodsze od siebie zakochane pary i niekiedy widzę, jak zachowują się niedojrzale. Uważają, że już są gotowe do zakochiwania się, a tak naprawdę tylko udają. Prawdziwi zakochani będą zawsze dążyć do tego, żeby ich wzajemna miłość oraz więzi były mocniejsze, ale nie przez kłótnie, tylko przez zaskakiwanie ukochanej osoby. Mało kto wie, że pierwszym czynnikiem destrukcyjnym dla związku jest nuda i monotonia. Nie zdradzę, w jaki sposób należy dbać o szczęście, bo ważną rolę tutaj odgrywa improwizacja i spontaniczność.
W związku z tym czy warto być w związku, gdzie jest niekiedy zbyt pięknie? Ja jestem na tak, ponieważ to nie jest takie trudne. Wystarczy pomyśleć, dbać o swoją ukochaną i przede wszystkim kochać ją. I jeszcze jedno - docenia się wszystko, co się robi od serca - żadnych planów i nic na siłę. A wtedy związek będzie taki, o jakim się marzy.
Dodaj komentarz : 01/06/2009
Brak zobowiązań wobec drugiej osoby nie prowadzi do niczego dobrego
Czy zastanawiał się kiedyś ktoś, co może być dobrego w tym, że jedna osoba nie ma zobowiązań niematerialnych wobec drugiej osoby? Według mnie nie ma w tym nic dobrego. Dlaczego? Ponieważ jedną z konsekwencji może być zazdrość i nienawiść do tej osoby. To dotyczy zarówno związku na kocią łapę, jak i zbliżeń seksualnych "bez zobowiązań".
Zaczynając od związku na kocią łapę, owszem, wiele par nie potrzebuje tzw. potwierdzenia z urzędu, lecz po jakimś czasie i tak pojawi się żal, że jednak nie wzięło się tego potwierdzenia. Jeśli ktoś nie chce się z kimś oficjalnie hajtać, to znaczy, że ta osoba ma coś do ukrycia, bądź nie chce mieć przykrych konsekwencji w postaci rozwodu. Można tutaj też podejrzewać, że w razie rozpadu związku osoba, ka której zależało na początku na takim związku, będzie martwić się o własne interesy. Jeśli ktoś kogoś kocha ze wzajemnością, ufa i pielęgnuje związek, to nie powinien obawiać się takiego oficjalnego potwierdzenia w postaci ślubu.
Przeczytaj więcej : Dodaj komentarz : 13/05/2009
Nie odbierajcie sobie tego, co możecie sobie dać!
Zaskakują mnie sytuacje, w którym osoby wiedzą, że mogą pozwolić sobie na więcej, niekiedy nawet chcą tego, lecz jednak nie chcą zrobić danej rzeczy. Nie rozumiem motywu takiego działania.
Dobrym przykładem tutaj jest miłość, z którą wiążą się wiele innych rzeczy. Jestem skłonny zrozumieć, że osoby obawiają się, że mogą trafić po raz kolejny na "niewypał", który jest egoistą. Na to jest rada. Dla tych, którzy nie wiedzą, proponuję sprawdzić próbę cierpliwości drugiej osoby. Nie za krótko i nie za długo. Dlaczego? Za krótko, ponieważ można bardzo łatwo przejechać się na kimś, zaś za długo, ponieważ osoba sprawdzająca wtedy staje się nieufna. Moja cierpliwość jest w chwili pisania tego wpisu sprawdzana przez pewną osobę, którą szanuję za to, czego mnie w życiu nauczyła, i dzięki której jestem szczęśliwy. Ten, kto przejdzie tę próbę, jest osobą godną zaufania i dającą jednocześnie do zrozumienia, że dla ukochanej osoby jest w stanie zrobić wszystko. Też chcę być taki i dziękuję Bogu za obdarowanie mnie anielską cierpliwością do wybranych osób. Czymże jest miłość bez zaufania, cierpliwości i dzielenia się swoim życiem z kimś, kogo naprawdę się kocha? Niczym. A więc warto poddawać się próbom, bo nagrodą za to jest serduszko ukochanej osoby. Pod warunkiem, że chce kochać tą osobę, którą sprawdza i której zarazem ufa.
Inną, podobną sytuacją jest współżycie. Jeśli jest w tym miłość, jeśli zakochani ze wzajemnością dzielą się swoją miłością, to nie powinno się mieć żadnych hamulców wobec ukochanej osoby. Warto wtedy iść na całość, bo to jest coś pięknego.
Od tego momentu będę zawsze kierował się tą mądrością. Jestem szczęśliwy z pewna osobą i jestem gotów na wszelkie jej próby.
Ten wpis dedykuję pewnej Pani, która na nowo "przywróciła moje serduszko do życia". Dorciu, dziękuję, że jesteś :*
1 komentarz : 11/05/2009
Szukanie drugiej połówki - o co w tym chodzi?
"Nie jesteś w moim typie", "Nie czuję chemii do ciebie", "Nie podobasz mi się" - te słowa niemalże każdy usłyszał choć raz w swoim życiu. Każdy szuka swojej drugiej połówki, z którą chce być szczęśliwy. No właśnie, o co w tym właściwie chodzi? Chyba jest tu trochę niejasności.
Zacznę od tego, jak to w końcu jest z tym pojęciem drugiej połówki. Z punktu widzenia wyglądu, to prawda jest niestety taka, że wiele osób chce, żeby jego/jej ukochany/ukochana był/była (niepotrzebne skreślić) osobą o ponadprzeciętnej urodzie. Cel? Fachowo to nazywając każdy chce, żeby ich "gatunek" przetrwał kolejne lata jako rodzina. Najbardziej zadziwiające jest to, że ludzie są skłonni kierować się tylko tą rzeczą, nie zwracając kompletnie uwagi na charakter tej osoby. Potem się dziwić, że związki się rozpadają. No OK, każdy marzy o modelu bądź modelce, ale czy związek taki przetrwa trudne czasy? Takie osoby zawsze będą oblegane przez tłumy wielbicieli zarówno prywatnie, jak i służbowo. Ale tutaj problemem jest zazdrość, która jest nieunikniona. Gorzej, jeśli wielbiciele próbują nawiązać kontakt z takimi osobami poza pracą. Zatem warto mieć modelkę lub modela jako ukochanego bądź ukochaną? Moim zdaniem nie. Ta sama sytuacja może dotyczyć wszystkich ludzi, którzy nawet nie są modelami, ale też są ponadprzeciętnej urody. Nie wspomnę już np. o chippendalesach. Weźmy na przykład rozpad związku Edyty Górniak i Dariusza Krupy. Mają synka, byli szczęśliwym małżeństwem. Ciekaw jestem, co było przyczyną ich rozpadu.
Przeczytaj więcej : Dodaj komentarz : 28/04/2009
Wesołego jajka :)
Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam wiosny, wiosny i jeszcze raz wiosny! Pękających na drzewach pąków, ziemi, która zaczyna pachnieć i słońca, które nie tylko świeci, ale wreszcie także grzeje. Życzę Wam wiosny w życiu codziennym, rodzinnym, w pracy, na koncie bankowym ale przede wszystkim życzę Wam wiosny w sercu :)
Lucas
12/04/2009
CSS Goły Dzień 2009
Po raz kolejny biorę udział w akcji CSS Goły Dzień 2008. 9 kwietnia strona będzie pozbawiona szaty graficznej. W ten sposób pokazuję CIAŁO <body> swojej strony. Oczywiście następnego dnia strona wróci do swojego dawnego wyglądu. Więcej informacji można znaleźć pod poniższym adresem:
http://www.potnij.com/
Dodaj komentarz : 09/04/2009
Metroseksualizm to nie homoseksualizm ani transseksualizm!
Muszę poruszyć ten temat, gdyż nie wszystkie kobiety dokładnie rozumieją, co to znaczy być metroseksualnym. Otóż metroseksualizm głównie polega głównie na podążaniu za modą i korzystaniu z dobrodziejstw kosmetyków (męskich oczywiście). Taki facet jest wrażliwy i empatyczny, lecz są jednostkowe odstępstwa od tej reguły.
Jednocześnie muszę stwierdzić, że metroseksualista nie jest ani gejem ani transseksualistą. Używanie tylko markowych kosmetyków, często korzystanie z usług kosmetyczki, stosowanie manicure, żelowanie włosów, odwiedzanie solarium, znanie się na modzie, oraz regularne usuwanie owłosienie ze swojego ciała nie jest dowodem na to, że facet jest innej orientacji. Nie jest również narcyzem, ponieważ nie robi to, żeby podobać się tyko sobie, ale robi to też dla innych, żeby im także się podobać.
Należy pamiętać, że metroseksualista jest wciąż heteroseksualistą. W błędzie są ci, którzy twierdzą inaczej. Przyznam się bez bicia, że ja również nim jestem i nie wstydzę się tego.
Jeszcze jedno - jeśli chodzi o czas przygotowywania się przed lustrem, to różnie bywa. Jedni metroseksualiści potrafią to zrobić w ciągu 15 minut, inni nawet w 2 godziny. Każdy człowiek jest inny.
2 komentarzy : 05/04/2009
Nimfomania to choroba prowadząca do zła
Na początku myślałem, że kobiety nimfomanki to obiekt pożądania każdego faceta, który myśli tylko o seksie. Po obejrzeniu wczoraj filmu "Dzienniki nimfomanki" moja opinia zmieniła się o 180°. Dlaczego? Film pokazał mi prawdziwe oblicze nimfomanki.
Po pierwsze - ona nie myśli o niczym innym niż o seksie. Co ciekawe, po nim nie jest spełniona i może chcieć powtórki nawet 100 razy z rzędu. Po drugie - pod wielkim znakiem zapytania stoi jej wierność w związku. Jeżeli jej partner nie będzie w stanie zaspokoić ich pragnień, to może po kryjomu i świadomie spróbować z innym facetem. Po trzecie - jeżeli skrajna nimfomanka nie znajdzie sobie partnera, to może spróbować w prostytucji, co wiąże się ze zwiększonym ryzykiem bycia uprzedmiotowionym, poniżonym i upokorzonym. To prowadzi do dna, z którego bardzo trudno jest wyjść.
Normalny facet chciałby mieć dziewczynę, narzeczona lub żonę nimfomankę, ale nie ja. Powód jest prosty - obawa, że związek długo nie potrwa.
Na marginesie po obejrzeniu tego filmu poznałem też prawdziwe oblicze faceta. Ci, którzy nie chcą robić, jak filmowi bohaterzy, polecam jego obejrzenie.
Dodaj komentarz : 05/04/2009