Wrócić do poprzedniej, ukochanej osoby - gra niewarta świeczki

Czas na pierwszy wpis w tym roku. A więc osobiście nie wyobrażam sobie, żeby 2 osoby, które rozstały się, były znowu ze sobą, razem. Powód jest prosty - prędzej czy później dojdzie do kolejnego rozstania, a na pewno nikt z nas nie chce przeżywać po raz drugi tego samego.

Zobaczyłem artykuł w kobiecym serwisie Wirtualnej Polski, jak spróbować odzyskać byłego chłopaka. Oto kroki ich zdaniem i mój komentarz:

  1. Czy naprawdę czujesz coś do niego? [Warto tu zastanowić się, czy to jest pewne na więcej niż 100%.]
  2. Czy relacja w jakiej z nim byłaś, była zdrowa? [Dobre pytanie. Zdziwiłbym się, gdyby zdradzona osoba powiedziała ogólnie, że tak. W końcu coś musiało przyczynić się do tego rozpadu.]
  3. Badanie gruntu [Czyli najzabawniejsze - czy osoba, którą się znowu kocha, jest nadal singlem. Żeby tego dowiedzieć się, trzeba zaczynać wszystko od początku, pomimo że zna się bardzo dobrze tą osobę. Praradoks...]
  4. Taktyka [Ciąg dalszy, wspominanie, etc. - szkoda słów...]
  5. Analiza [To samo, co przy szukaniu ukochanej osoby.]
  6. Autopromocja [Z punktu widzenia marketingowego tu nie ma, czego promować, chyba, że mówimy tutaj o "wyprzedaży" w sensie czegoś, z czym miało się już do czynienia. Jak ktoś lubi monotonię, to proszę bardzo...]
  7. Telefon [WTF???]
  8. Ostatnie przygotowania i randka [Może i do zrealizowania, ale moim zdaniem sukces jest na poziomie 30%...]

Ciekaw jestem, ile osób odbiera to tak, jak ja. Skwituję to krótko - osoba, która dąży do ponownego związku z ex, jest desperatem, której nie stać na lepszych ludzi. Czy wato wchodzić drugi raz do tej rzeki? Po moich komentarzach śmiem twierdzić, że nie. No cóż, każdy jest inny.

1 komentarz : 29/01/2010

Merry Christmas & Happy New Year


Co prawda lekko spóźnione, ale za to z pełnym rozmachem. Życzę wszystkim Zdrowych i Wesołych Świąt oraz Wszystkiego, co najlepsze, w Nowym 2010 Roku. Oby wszelkie kryzysy, epidemie i inne nieprzyjemności zamknęły się jeszcze w tym roku. Dosiego Roku :)

Dodaj komentarz : 26/12/2009

Złodziejki męskich serc

Po przeczytaniu pewnego artykułu dostrzegłem nową taktykę kobiet, które nie mają swego ukochanego. Zamiast szukać singla, który będzie jej idealnym kandydatem na męża, idą na łatwiznę i szukają w facetach, którzy są już zajęci.

Cudzy mąż jest też często bardziej odpowiedzialny, opiekuńczy i zaznajomiony z meandrami partnerskiego i rodzinnego życia niż pierwszy z brzegu kawaler. A to dlatego, że przez wiele lat słodkiej małżeńskiej niewoli wyuczył się pewnych rzeczy: robienia półeczek w łazience, piątkowych zakupów dla całej rodziny. Wie, jak się zachować, kiedy kobietę boli głowa. Wie, kiedy trzeba zawieźć dziecko do lekarza. Potrafi nawet coś upichcić. Jednym słowem - to idealny kandydat, na którego niezwykle silnym i męskim ramieniu można się uwiesić, wokół którego można się owinąć.

Najlepszym sposobem na zdobycie męskiego serca to udawać biedactwo, by facet mógł wykazać się i pomóc w rozwiązaniu jej problemu. Inny problem polega na tym, że tutaj wtedy zaniedbywana jest dotychczasowa partnerka bądź żona. A do czego to może prowadzić? Moim zdaniem w 90% do rozpadu związków. Jak temu zaradzić drogie panie? Są 2 rozwiązania: albo wytłumaczyć mu, o co w tym chodzi, albo zagrozić "bidulce", że "będzie drapać i gryźć". Jeśli to nie pomoże, to wtedy można wykorzystać ostrzejsze środki wobec niej i wobec niego samego. Czy facet w całym zamieszaniu jest winny? Tak, kiedy nie przestaje udzielać kolejnej pomocy.

1 komentarz : 28/09/2009

Fochy facetów są niekiedy niedojrzałe

No właśnie, jak to jest z męskimi fochami? Nie oszukujmy się - jak się facet obraża, to robi to w taki sposób, żeby wzbudzić w kobiecie poczucie winy. Najbardziej żałosny jest fakt, gdy faceta ciągle coś denerwuje w kobiecie, np. hałas o poranku, czy choćby niewygodne dla niego słowa (bo nie wszystkie słowa są obrażające, więc nazwałem to niewygodnymi). To dowodzi, że facet nie dojrzał jeszcze emocjonalnie i jest skrajnym egoistą.

Nie zgodze się z jedną wypowiedzią reporterki Dziennika:

Owszem, jeśli uważasz, że w czymś przesadziłaś i miał prawo poczuć się urażony, to przeproś, ale tylko raz.

Dla mnie to jest pojęcie zbyt ogólnie i nie sprecyzowano tutaj poziomu szkodliwości. Jeśli to był jakiś drobiazg, to jestem skłonny zgodzić się, ale jeśli to dotyczy np. obrażania, wyzywania, to jedno małe "przepraszam" z pewnością nie wystarczy. Z resztą to zależy jeszcze od faceta, jak bardzo jest wrażliwy. Te słowa mnie trochę oburzyły:

Powiedz: “OK, poniosło mnie, bardzo cię przepraszam i nie chciałabym do tego już wracać”.

W tych słowach szacunek do faceta jest na minimalnym poziomie, wręcz wisi na granicy pomiędzy szacunkiem a olewaniem. Szanujące zarówno siebie jak i niesłusznie pokrzywdzonego faceta kobieta na pewno nie użyłaby takich słów. A jeśli odpowie na jego focha swoim fochem, to wtedy jest jeszcze gorzej.

Przeczytaj więcej : 1 komentarz : 13/06/2009

Po jakiego grzyba są intercyzy?

Już samo słowo budzi we mnie pewne obawy. Dlaczego? Ponieważ one zabezpieczają przyszłość małżonków, jeśli kiedykolwiek miałoby dojść do rozwodu. No właśnie - słowo klucz - rozwodu. Jak dla mnie to jest tak, jakby zakochani mieli wziąć ślub, a po jakimś czasie miałoby dojść do rozwodu. Czy o to w tym chodzi? Po pierwsze, intercyza powoduje nieufność w związku, po drugie to można sklasyfikować pod egoizm, a po trzecie najważniejsze - można mieć obawy, czy oboje są w sobie rzeczywiście zakochani, skoro troszczą się o swoje interesy.

Cytuję reporterkę Dziennik.pl:

Pomyśl o sobie. W razie problemów najlepiej jest zachować niezależność. I to naprawdę nie ma nic wspólnego z emocjami, Możesz kochać i jednocześnie dbać o swoje interesy.

Takiej bzdury jeszcze nie słyszałem. Albo się kocha i troszczy się o wspólne interesy, albo się w ogóle nie chcą i myślą tylko o sobie. Moje rozwiązanie? Jeśli ktoś proponuje intercyzę, to lepiej w ogóle nie zawierać ślubu. Lepiej jest być z osobą, która szczerze kocha z wzajemnością i jest gotowa poświęcić się dla rodziny.

Dodaj komentarz : 04/06/2009

Czy gdy jest zbyt pięknie w związku, to nie jest dobrze? Niekoniecznie.

Będę pierwszą osobą bądź następną z kolei, która obali tezę, że gdy w związku jest zbyt pięknie, to może być coś nie tak.

Czy jest sens:

  • kłócić się z ukochaną osobą?
  • udawać, że się z kimś jest?
  • robić cokolwiek innego, żeby ranić serduszko ukochanej osobie?

Według mnie nie. Owszem, niekiedy np. kłótnie umacniają związki, ale chyba nie o to chodzi, żeby specjalnie kłócić się, żeby umocnić związek? Moim zdaniem nie tędy droga. Teraz patrzę na młodsze od siebie zakochane pary i niekiedy widzę, jak zachowują się niedojrzale. Uważają, że już są gotowe do zakochiwania się, a tak naprawdę tylko udają. Prawdziwi zakochani będą zawsze dążyć do tego, żeby ich wzajemna miłość oraz więzi były mocniejsze, ale nie przez kłótnie, tylko przez zaskakiwanie ukochanej osoby. Mało kto wie, że pierwszym czynnikiem destrukcyjnym dla związku jest nuda i monotonia. Nie zdradzę, w jaki sposób należy dbać o szczęście, bo ważną rolę tutaj odgrywa improwizacja i spontaniczność.

W związku z tym czy warto być w związku, gdzie jest niekiedy zbyt pięknie? Ja jestem na tak, ponieważ to nie jest takie trudne. Wystarczy pomyśleć, dbać o swoją ukochaną i przede wszystkim kochać ją. I jeszcze jedno - docenia się wszystko, co się robi od serca - żadnych planów i nic na siłę. A wtedy związek będzie taki, o jakim się marzy.

Dodaj komentarz : 01/06/2009

Brak zobowiązań wobec drugiej osoby nie prowadzi do niczego dobrego

Czy zastanawiał się kiedyś ktoś, co może być dobrego w tym, że jedna osoba nie ma zobowiązań niematerialnych wobec drugiej osoby? Według mnie nie ma w tym nic dobrego. Dlaczego? Ponieważ jedną z konsekwencji może być zazdrość i nienawiść do tej osoby. To dotyczy zarówno związku na kocią łapę, jak i zbliżeń seksualnych "bez zobowiązań".

Zaczynając od związku na kocią łapę, owszem, wiele par nie potrzebuje tzw. potwierdzenia z urzędu, lecz po jakimś czasie i tak pojawi się żal, że jednak nie wzięło się tego potwierdzenia. Jeśli ktoś nie chce się z kimś oficjalnie hajtać, to znaczy, że ta osoba ma coś do ukrycia, bądź nie chce mieć przykrych konsekwencji w postaci rozwodu. Można tutaj też podejrzewać, że w razie rozpadu związku osoba, ka której zależało na początku na takim związku, będzie martwić się o własne interesy. Jeśli ktoś kogoś kocha ze wzajemnością, ufa i pielęgnuje związek, to nie powinien obawiać się takiego oficjalnego potwierdzenia w postaci ślubu.

Przeczytaj więcej : Dodaj komentarz : 13/05/2009

Nie odbierajcie sobie tego, co możecie sobie dać!

Zaskakują mnie sytuacje, w którym osoby wiedzą, że mogą pozwolić sobie na więcej, niekiedy nawet chcą tego, lecz jednak nie chcą zrobić danej rzeczy. Nie rozumiem motywu takiego działania.

Dobrym przykładem tutaj jest miłość, z którą wiążą się wiele innych rzeczy. Jestem skłonny zrozumieć, że osoby obawiają się, że mogą trafić po raz kolejny na "niewypał", który jest egoistą. Na to jest rada. Dla tych, którzy nie wiedzą, proponuję sprawdzić próbę cierpliwości drugiej osoby. Nie za krótko i nie za długo. Dlaczego? Za krótko, ponieważ można bardzo łatwo przejechać się na kimś, zaś za długo, ponieważ osoba sprawdzająca wtedy staje się nieufna. Moja cierpliwość jest w chwili pisania tego wpisu sprawdzana przez pewną osobę, którą szanuję za to, czego mnie w życiu nauczyła, i dzięki której jestem szczęśliwy. Ten, kto przejdzie tę próbę, jest osobą godną zaufania i dającą jednocześnie do zrozumienia, że dla ukochanej osoby jest w stanie zrobić wszystko. Też chcę być taki i dziękuję Bogu za obdarowanie mnie anielską cierpliwością do wybranych osób. Czymże jest miłość bez zaufania, cierpliwości i dzielenia się swoim życiem z kimś, kogo naprawdę się kocha? Niczym. A więc warto poddawać się próbom, bo nagrodą za to jest serduszko ukochanej osoby. Pod warunkiem, że chce kochać tą osobę, którą sprawdza i której zarazem ufa.

Inną, podobną sytuacją jest współżycie. Jeśli jest w tym miłość, jeśli zakochani ze wzajemnością dzielą się swoją miłością, to nie powinno się mieć żadnych hamulców wobec ukochanej osoby. Warto wtedy iść na całość, bo to jest coś pięknego.

Od tego momentu będę zawsze kierował się tą mądrością. Jestem szczęśliwy z pewna osobą i jestem gotów na wszelkie jej próby.

Ten wpis dedykuję pewnej Pani, która na nowo "przywróciła moje serduszko do życia". Dorciu, dziękuję, że jesteś :*

1 komentarz : 11/05/2009

Szukanie drugiej połówki - o co w tym chodzi?

"Nie jesteś w moim typie", "Nie czuję chemii do ciebie", "Nie podobasz mi się" - te słowa niemalże każdy usłyszał choć raz w swoim życiu. Każdy szuka swojej drugiej połówki, z którą chce być szczęśliwy. No właśnie, o co w tym właściwie chodzi? Chyba jest tu trochę niejasności.

Zacznę od tego, jak to w końcu jest z tym pojęciem drugiej połówki. Z punktu widzenia wyglądu, to prawda jest niestety taka, że wiele osób chce, żeby jego/jej ukochany/ukochana był/była (niepotrzebne skreślić) osobą o ponadprzeciętnej urodzie. Cel? Fachowo to nazywając każdy chce, żeby ich "gatunek" przetrwał kolejne lata jako rodzina. Najbardziej zadziwiające jest to, że ludzie są skłonni kierować się tylko tą rzeczą, nie zwracając kompletnie uwagi na charakter tej osoby. Potem się dziwić, że związki się rozpadają. No OK, każdy marzy o modelu bądź modelce, ale czy związek taki przetrwa trudne czasy? Takie osoby zawsze będą oblegane przez tłumy wielbicieli zarówno prywatnie, jak i służbowo. Ale tutaj problemem jest zazdrość, która jest nieunikniona. Gorzej, jeśli wielbiciele próbują nawiązać kontakt z takimi osobami poza pracą. Zatem warto mieć modelkę lub modela jako ukochanego bądź ukochaną? Moim zdaniem nie. Ta sama sytuacja może dotyczyć wszystkich ludzi, którzy nawet nie są modelami, ale też są ponadprzeciętnej urody. Nie wspomnę już np. o chippendalesach. Weźmy na przykład rozpad związku Edyty Górniak i Dariusza Krupy. Mają synka, byli szczęśliwym małżeństwem. Ciekaw jestem, co było przyczyną ich rozpadu.

Przeczytaj więcej : Dodaj komentarz : 28/04/2009

Wesołego jajka :)


Z okazji Świąt Wielkanocnych życzę Wam wiosny, wiosny i jeszcze raz wiosny! Pękających na drzewach pąków, ziemi, która zaczyna pachnieć i słońca, które nie tylko świeci, ale wreszcie także grzeje. Życzę Wam wiosny w życiu codziennym, rodzinnym, w pracy, na koncie bankowym ale przede wszystkim życzę Wam wiosny w sercu :)

Lucas

12/04/2009