Lucas » Blog » Śluby straciły na wartości
Śluby straciły na wartości

Zanim doszedłem do takiego stwierdzenia, długo jeszcze wahałem się, ale pewien artykuł w prasie i w Internecie, o którym powiem na samym końcu, utwierdził mnie w ostatecznym przekonaniu. Myślę, że lepiej będzie, jak wymienię różnice w dzisiejszych czasach i kilkaset lat wcześniej.

Zacznę od samego okresu oczekiwania na ślub, jakim jest narzeczeństwo. Oczywistą sprawą jest to, że w Polsce nie żyje się lepiej i na swój ślub trzeba czekać co najmniej rok. Kiedyś nie było czegoś takiego jak związek między chłopakiem i dziewczyną – zamiast tego od razu były śluby. Można od razu odkryć pewną różnicę – nie ma tu tzw. „okresu próbnego”, w którym można sprawdzić, czy osoba ukochana jest tą osobą, z którą chce się być do końca swego życia.

Następną rzeczą jest podział ślubu na cywilny i kościelny. Który był pierwszy? Oczywiście, że ten pierwszy, ponieważ kościół nie miał wtedy jeszcze żadnych mocy prawnych. Dopiero Konkordat podpisany 28 lipca 1993 r. umożliwił nupturientom zawarcie małżeństwa kanonicznego na takiej samej mocy prawnej, co państwowe. Różnicą jest to, że w ślubie kościelnym nie ma już odwrotu po zawarciu małżeństwa. A co jeśli ktoś przyprawi drugiej osobie rogi albo małżeństwo nie przetrwa próby czasu?

Od kilku lat w zagranicznych supermarketach powstają pawilony, które mają zastępować kościoły dla tych, którzy muszą robić w niedziele zakupy. Bywały już też słuby w supermarketach, w których potem można zrobić zakupy w tym markecie za darmo. Czy to w ogóle normalne???

Pozostał artykuł, o którym wspomniałem na początku. Hongkong jest właściwie pierwszym krajem na świecie, gdzie można urządzić sobie wesele w restauracji Mcdonald’s. Nie mogłem w to uwierzyć, ale w Internecie są już pierwsze zdjęcia, gdzie zamiast tortu jest piramida z szarlotek Apple Pie, a obok nich młoda para. Powiem krótko – szczyt debilizmu!

Prawda jest smutna, ale muszę przyznać, że kiedyś było lepiej. Teraz mam wrażenie, że ślub jest tylko potwierdzeniem istniejącego już związku, wszystko jest sterowane przez osobę prowadzącą ceremonię ślubną (mam tu na myśli słowa przysięgi, jakby nie można byłoby nauczyć się na pamięć), atmosfera zamiast być podniosła i radosna, jest raczej stresująca. Jedno pozostało pewne, pocieszające, i na tym zakończę – nadal jest jednym z najszczęśliwszych chwil w życiu pary zakochanych.



Zostaw odpowiedź

Imię
(* wymagane)
Adres email
( * wymagane - nie będzie opublikowane)
Strona internetowa
Komentarz
(* wymagane)