Lucas » Blog » Zasady są po to, żeby je… ograniczać?
Zasady są po to, żeby je… ograniczać?

Od jakiegoś dawna nachodzą mnie myśli dotyczące wstępnych deklaracji kobiet i mężczyzn. Dużo się słyszy, że prawdziwa kobieta ma zasady i dla przykładu wielu rzeczy nie zrobi do momentu, kiedy zmieni swój stan cywilny. W przypadku mężczyzn z rozbrajającą szczerością muszę przyznać, że niemal prawie każdy z nich w ogóle nie kieruje się zasadami. Ba, zasady są po to, żeby je łamać. Ale czy to jest najlepsze rozwiązanie w przypadku ludzi obu płci?

Weźmy pod uwagę to,  że żyjemy w XXI wieku, w drugim millennium. Wiele lat temu osoba, która mogła pozwolić sobie na trochę wodzy fantazji, była wręcz tępiona przez społeczeństwo. A jak to wygląda teraz? Wiele spraw, o którym filozofom się nie śniło, przerabia teraz młode pokolenie, które nie osiągnęło jeszcze wieku pełnoletniego. Gdzie tutaj przyczyna? Stany Zjednoczone? Po części tak, gdyż wiele zwyczajów polskie społeczeństwo zapożyczyło sobie właśnie od nich, od prekursorów zachodu. A gdzie pozostała część? Sądzę, że za resztę odpowiada nasza ludzka podświadomość.

Więc jak to powinno teraz wyglądać z zasadami? Czy ściśle się ich trzymać, czy łamać? Jak mogłoby to wyglądać w związku kobiety i mężczyzny (z góry pragnę przeprosić osoby, które są orientacji homoseksualnej, lecz nie wspomnę o nich ani słowa z prostej przyczyny – w dzieciństwie wychowywałem się wśród kobiet, więc nie są mi obce tematy damsko-męskie)? Z jednej strony zaletą trzymania się ściśle zasad może potęgować związek. Z drugiej strony łamanie jakichkolwiek oznacza pełną swobodę. Sądzę, że tutaj można wypracować kompromis w postaci… ograniczonych zasad. Jaka jest tutaj zaleta? Przede wszystkim związek jest potęgowany, a także występuje tutaj pewna swoboda w czynach. Więc w czym tkwi tu haczyk? A mianowicie chodzi tutaj o rozsądek. Rozsądna osoba będzie dążyła do dbania o swój związek, jednakże z drugiej strony zadba także o to, aby nikt nie poczuł się jak zwierzątko w klatce ani nie stłumi w osobie ukochanej pragnienia do kochania.

W tym roku wiele mówi się o rozwodach i rozstaniach znanych osób, mamy wręcz plagę. Dopiero minęło pół roku, a już tyle związków dobiegło końca. Sądzę, że moje powyższe przemyślenie może to zmienić na lepsze i wręcz zahamować plagę. Życzę wszystkim parom, małżeństwom i innym formom związków, aby powyższe przemyślenie spowodowało, że dotychczasowy związek zostanie na nowo odświeżony :-)


Jeden komentarz (Zostaw odpowiedź)

  1. xx (21 sierpnia 2012)

    ładnie opisałeś Lucas cały problem ;p
    niestety do rozsądku również dołączają się również inne wątki np. pragnienie i zaspokojenie..
    co daje i tak „nie udany związek”
    pozdrawiam ;*



Zostaw odpowiedź

Imię
(* wymagane)
Adres email
( * wymagane - nie będzie opublikowane)
Strona internetowa
Komentarz
(* wymagane)